Wirtualne dzieci 2/2

Praktycznie każdy rodzić na poczekaniu znajdzie kilka argumentów świadczących o negatywnym wpływie Internetu na ich pociechy. Przyjrzyjmy się źródłom/istocie najpowszechniejszym z nich.

 

Informacyjne zagrożenia

Rodzice często twierdzą, że dziecko nie znajdzie w Internecie nic pożytecznego i godnego uwagi. Wynika to z obawy, że malec trafi tam na materiały dla niego nieodpowiednie  – ze względu na wiek, wychowanie, doświadczenia itd. Taka postawa stanowi jednak ogromny błąd, ponieważ sieć obfituje w użyteczne informacje. Z ich pomocą możemy, np.: pogłębić wiedzę, szlifować umiejętności, sprawdzić aktualną pogodę czy kinowy repertuar. Zamiast stosować profilaktyczne zakazy – pokażmy młodszym jak mądrze korzystać z cyfrowych dobrodziejstw. Nie bójmy się przy tym rozmowy, w której klarowanie określimy treści naszym zdaniem niewłaściwe.

 

Fala hejtu

Kolejnym rodzicielskim argumentem godzącym w Internet jest chęć ochrony malca przed powszechnym hejtem i wirtualnymi nawykami rówieśników. Jak więc zadbać o jego komfort i sprawczość? Wychowywać w duchu empatii i poszanowania do drugiego człowieka przy jednoczesnym podkreśleniu prawa do wolności i decyzji.

 

Te okropne gry

Na szczególną uwagę zasługują gry komputerowe. Często uważa się je za źródło największego zła, zapominając o ich pozytywnych stronach. Rodzice są wobec nich zazwyczaj niezwykle wręcz krytyczni, co wynika przede wszystkim z braku zrozumienia. Jak poprawić ten stan rzeczy? Pozwólmy smykowi wprowadzić się do świata wirtualnej rozrywki. Posłuchajmy jak opowiada o towarzyszących mu podczas rozgrywki wrażeniach, pokibicujmy, nie bójmy się pytać, spróbujmy zabawić się razem. Efektem będzie lepsze poznanie naszej pociechy, a także wzmocnienie łączących nas relacji. Dopiero potem możemy zacząć negocjacje w zakresie wyboru danego tytułu i ilości spędzanego z nim czasu.

 

Kwestia czasu

Jeżeli jesteśmy już przy temacie czasu, proponujemy mały eksperyment. Podliczmy ile godzin dziennie sami poświęcamy na korzystanie z Internetu i skonfrontujmy rezultat z ograniczeniami, jakie narzucamy swoim dzieciom. Tak, tak – mamy swoje powody, ale dzieci również je mają. Warto wspólnie się im przyjrzeć w celu demokratycznego zhierarchizowania i poprawy zarządzania czasem. Z pomocą mogą nam przyjść tu specjalne aplikacje.