Czy bać się łez?

Wiemy już, że płacz dziecka bywa sygnałem bardzo niejednoznacznym. Dlaczego jednak widok łez u naszych pociech wzbudza tyle emocji w dorosłych? Smutek, niepokój, rozdrażnienie – jak skutecznie poradzić sobie z tym szerokim wachlarzem?

 

Unikamy bo…

Mówiąc najogólniej – boimy się łez, przypisując je osobom słabym. Z dumą przyjmuje natomiast uśmiech i radość. Duży wpływ na taki stan rzeczy ma popkultura, która co roku dostarcza nam nowych superbohaterów i twardzieli, ratujących z „bananem na twarzy” bliskich, kraj czy świat. W wymiarze herosów nie ma miejsca na jakieś większe oznaki wrażliwości, jednak rzeczywistość niewiele ma z nim wspólnego.

Dajemy się też często ponieść frustracji podsycanej przez niewiedzę na temat tego, co dzieje się w głowię malucha.

 

Kilka porad

Każdy człowiek zalicza wzloty i upadki, na które reagować należy adekwatnymi emocjami. Podstawą jest więc świadomość oraz akceptacja uczuć własnych i drugiego człowieka.

Nie zabraniajmy więc dzieciom płakać. Nie nakładajmy na nie żadnego limitu czasowego. One wiedzą przecież najlepiej ile trwać powinna taka emocjonalna konfrontacja. Nie mówmy też, że nie ma powodu do łez. Zamiast tego wysłuchajmy, co smyk ma do powiedzenia na temat źródła swojego smutku. Poświęćmy na to całą swoją uwagę. Tak jak już pisaliśmy – dziecko potrzebuje być daniem głównym.

Istotne jest też pokazywanie przez rodziców własnego smutku. Ukrywając negatywne emocje możemy bowiem zachwiać dziecięcym pojmowaniem rzeczywistości.

 

Na zakończeniem, nie oczekujmy od smyka, że od razy będzie wyrażać swe uczucia w sposób dojrzały. Aby to osiągnąć, potrzebna jest ciężka praca rodziców. To oni powinni nauczyć właściwego nazywania i przeżywania tego, co skrywa się w sercu i duszy…